piątek, 15 kwietnia 2011

Alpha Protocol

Odczułem głód dobrego rpg'a. Po części jest to spowodowane tym, że Dragon Age 2 i Fable 3 zawiodły mnie na całej linii, a po części tym, że zawsze trochę odczuwam głód dobrego rpg'a. I jakoś nie mogło się trafić nic, co by mnie wciągnęło na dłużej. Więc zacząłem szperać. I wyszperałem Alpha Protocol.

Miałem styczność z tą grą w okolicach jej premiery, ale na moim ówczesnym kompie strasznie cięła, a poza tym - przyznaję bez bicia - odrzuciła mnie słabawa grafika. No i byłem wtedy bardziej erpegowo nasycony (pierwszy Dragon Age był w końcu świetny). Niedawno Alpha Protocol dostał więc drugą szansę. I co z tego wyszło?


Cóż, nie gram długo, ale jak na razie - totalne zauroczenie. Ta gra jest jak dobry film sensacyjny. Trochę kiczowaty i dość brzydki, ale dobry film sensacyjny. Naprawdę. Nic nie poradzę, ale urzeka mnie w niej wszystko - struktura misji, wolność wyboru, nawet to nieszczęsne strzelanie (świetny patent z różnym trybem celowania dla każdej broni). Przede wszystkim jednak fabuła i dialogi - czuć unoszącego się nad AP ducha Toma Clancy'ego. Czuć też "trzech DżejBi" czyli James Bonda, Jasona Bourne'a i Jacka Bauera. I człowiek ma poczucie, że wszystko co zrobi, zmieni przyszłość w grze. Ach, jakież to inne od Dragon Age 2!

Kurcze, cudownie mi się gra w to. Tak jak kiedyś w Fallouta albo w pierwszego Splinter Cella. A w zasadzie to jak w obie te gry na raz. Może się ten Alpha Protocol jeszcze popsuje, ale póki co - chyba najbardziej niedoceniona gra 2010 roku. Jeśli nie grałeś w Alpha Protocol - spróbuj. Jeśli już grałeś i odbiłeś się od nieco surowej formy - może czas dać grze drugą szansę?

0 komentarze:

Prześlij komentarz